Był sobie pewien marcowy dzień. Dzień jak każdy inny. Miał swój rytm, swoje plany a także swój chłód bo marcowy. Przyniósł pewną nowość – wirusa. Można powiedzieć, że wirus ów zamknął szkoły, teatry, kina, dyskoteki. Zamknął przedszkola i urzędy. Miał nawet tyle władzy, że zamknął granice. Wirus – nie widzisz a działa. Nie wiesz, że go masz a inni wokół Ciebie chorują. Minął tydzień, obserwuję doniesienia z pracy tak z kraju jak i zagranicy. Epidemia postępuje wykładniczo. Szczególnie ukochany kraj mojej żony cierpi – Italia. Naturalny temperament Włochów tym razem im zaszkodził. Każdego dnia liczba zabitych przez wirusa jest liczona w setkach. W Polsce trochę lepiej – część osób pilnie przestrzega kwarantanny, korzysta z home office’a inni bagatelizują. Tydzień czasu siedzenia w domu daje o sobie znać. Na co dzień żyjąc w pędzie, pochłaniając tony niepotrzebnych informacji, nagle zatrzymaliśmy się. Nagle w pracy zdalnej najbardziej przeszkadza współmałżonek i dzieci. Telewizja zaczyna nudzić. Czasem po prostu tyłek boli od siedzenia. Jesteśmy rozdrażnieni. Jak tu żyć? Jak żyć kiedy same zakazy i nakazy? Jest jeszcze gorzej – nie można w sumie nikogo winić. Można co najwyżej ponarzekać na rząd że to lub tamto. No ale w sumie to nie ich wina. Zaczynamy się nudzić. Powoli podświadomość dobija się do naszej świadomości. Zaczynamy mieć kontakt ze swoimi lękami. Do głosu dochodzą pytania, które zepchnęliśmy na wieczne później, czyli nigdy. Część z nas panicznie się boi. Część nie widzi sensu życia… Jak przetrwać…?
W pierwszej połowie zeszłego stulecia, podczas drugiej wojny światowej pewien austriacki psychiatra siedział w niemieckich obozach koncentracyjnych. Victor Frankl, który był wybitnym profesorem neurologii i psychiatrii Uniwersytetu Waryńskiego, twórcą trzeciej wiedeńskiej szkoły psychoterapii tzw. logoterapii. Jednak zanim stał się znany, zanim otrzymał tytuł honoris causa dwudziestu dziewięciu uniwersytetów przez 3 lata był więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych m.in. w Auschwitz i Dachau. Jako praktyk i teoretyk Victor Frankl jest idealnym przewodnikiem po ludzkiej psychice. Zna odpowiedzi na pytania jak nadać sens życiu nawet w warunkach śmiertelnie nie sprzyjających. Ponieważ sam przeżył tamten czas jego wskazówki są bezcenne i jakże użyteczne dla nas w naszym czasie kiedy tak szaleje koronawirus.
Viktor Frank, jak wielu jego współtowarzyszy wojennego losu był transportowany w fatalnych warunkach, doświadczał fizycznej i psychicznej przemocy. Był bity, był głodny. Z jego zapisków dowiadujemy się w jakich warunkach żyli więźniowie. A nawet o czym śnili… Mieli raczej proste marzenia, ponieważ śnili o chlebie, o świeżym cieście, papierosach i długich, ciepłych kąpielach. Codzienna niemożność zaspokojenia tych potrzeb powodowała, że uciekali się właśnie do marzeń sennych. Sen był wybawcą, dawał wytchnienie… nawet jeśli był to koszmar nocny, to nie był tak straszny jak ich obozowa rzeczywistość.
Na kartach jego wspomnień można znaleźć jednak nie tylko pełne bólu i cierpienia opisy, ale również takie które mogą być pewna wskazówka jak zachować zdrowie psychiczne nawet w najtrudniejszych warunkach. Przykładem niech będzie poniższy fragment:
„Pomimo niezwykle prymitywnych – zarówno pod względem psychicznym jak i fizycznym – warunków, w jakich zmuszeni byliśmy żyć, w obozie koncentracyjnym możliwe było pogłębianie życia duchowego. Ludzie wrażliwi, przywykli prowadzić bogate życie intelektualne, mogli w dwójnasób odczuwać fizyczny ból (byli bowiem często słabsi i delikatniejsi), lecz ich wewnętrzne „ja” ucierpiało w znacznie mniejszym stopniu. Potrafili bowiem uciec od otaczającej ich potwornej rzeczywistości w bogactwo wewnętrznych wartości i duchową wolność. Tylko w ten sposób można wytłumaczyć pozorny paradoks dotyczący tego, że część więźniów o słabszej konstytucji lepiej zdawała się znosić trudy obozowego życia od tych fizycznie silniejszych.” (Viktor Frank, „Człowiek w poszukiwaniu sensu”, str.67).
W następnym wpisie zostanie rozszerzony wątek dotyczący wewnętrznego życia. Jego sensu i co powodowało że jedni byli i są psychicznie silniejsi od innych.
A Tobie co nadaje sens życia? Do czego zmierzasz i czego pragniesz? Co dla Ciebie oznacza pogłębianie życia duchowego?
